Verbum nobile

Opera w 1 akcie

LIBRETTO: Jan Chęciński
PRAPREMIERA: Warszawa, Teatr Wielki, 1 I 1861

Serwacy Łagoda: Wilhelm Troszel, bas;
Marcin Pakuła: Jan Koehler, baryton;
Zuzia: Bronisława Dowiakowska, sopran;
Stanisław / Michał: Adam Ziółkowski, baryton;
Bartłomiej: Adolf Kozieradzki, bas

TREŚĆ. Dwaj dziarscy szlachcice, pan Serwacy Łagoda i pan Marcin Pakuła, poprzysięgli sobie niegdyś, że pożenią swoje dzieci, gdy te dorosną, a przysięgę poparli słowem szlacheckim (verbum nobile). Nie ułatwili tym życia synowi i córce, gdyż młody Michał Pakuła i panna Zuzanna Łagodzianka nigdy się nie spotkali. Tymczasem cała służba pana Serwacego, pod dowództwem starego Bartłomieja, sługi młodego Michała, szykuje dla Zuzi imieninową piosenkę (introdukcja: Owoż każdy niech pamięta – Jak lilija co rozwija). Pan Serwacy bardzo dziękuje wszystkim, rozmyślając o ojcowskich radościach (Zanim strudzone oczy). Skądże jednak ów Bartłomiej w domu Łagodów? Otóż, jak dowiadujemy się z ust starego sługi, zapobiegliwość ojców wyręczył przypadek: pan Michał wypadł z bryczki, przejeżdżając nieopodal dworku pana Serwacego, a wielce poturbowanego opieką otoczyła panna Zuzia, jak niegdyś Izolda rannego Tristana (piosnka: Aj, co to będzie). Nie chcąc wszakże, by srogi tata dowiedział się o wypadku, pan Michał przedstawił się jako Stanisław i pod tym imieniem podbił serce Zuzi. Bartłomiej chciałby już wyjeżdżać, „Stachowi” jednak ani to w głowie (Zakaż, niech ożywcze słonko), woli bowiem wymieniać z Zuzią czułe przysięgi (duet: Gdym prawie już z tym życiem hożym). Odkrywszy przypadkiem ich wzajemną ku sobie skłonność, pan Serwacy zmuszony jest oświadczyć, że na mocy dawnego verbum nobile „z afektów tych nie będzie nic” (tercet: To wielka szkoda, dzieciaki moje). Gdy zaś młodzi poczynają natarczywiej ubiegać się o prawa swych serc, do starego słowa szlacheckiego dokłada nowe, zaklinając się, że Zuzia nigdy nie wyjdzie za Stanisława. „Stach” postanawia opuścić dom Łagodów, Zuzia zalewa się łzami (Stacho odjeżdża – Jak tu ująć żal na wodzie). Tymczasem nadeszła chwila, by wypełnić stare przyrzeczenia, do dworku Łagodów przybywa zatem pan Marcin Pakuła, przynosząc Zuzi piękny prezent na imieniny – własnego syna (oracja: Śliczna dzieweńko, ufam – Dam ci ptaszka, jakich mało). Pan Serwacy wita go serdecznie, na wieść o przyczynie wizyty rzednie mu jednak mina, szczęście Zuzi okazuje się dlań bowiem ważniejsze niż dawne przyrzeczenia. Pan Marcin, wielce urażony jego wykrętami, podnosi głos (duet: Gdzież jest waścine verbum nobile). Wówczas jednak pojawia się rzekomy Stanisław, który niezwłocznie okazuje się Michałem (finał: Kto zbroił figla, niech tłumaczy). Cóż jednak począć, skoro pan Serwacy poprzysiągł sobie, że nie odda córki Stanisławowi? Zuzia na to, że o żadnym Stanisławie nawet słyszeć nie chce, gdyż jej serce należy wyłącznie do Michała… (Zakończone nasze troski).

HISTORIA. Jan Chęciński (1826-1874) przeszedł do historii jako librecista trzech ostatnich oper Moniuszki, choć pisanie librett stanowiło raczej margines jego artystycznej działalności jako niezłego aktora, nade wszystko jednak doskonałego reżysera teatrów warszawskich, inscenizatora Szekspira, Schillera, Słowackiego. Moniuszkę poznał w pierwszym, krótkim okresie współpracy z Warszawskimi Teatrami Rządowymi. Znajomość zaowocowała jednoaktówką komiczną, w gruncie rzeczy przygrywką do ich przyszłego wspólnego arcydzieła. Świetnie przyjęta przez publiczność i krytykę („napełniająca wszystkie miejsca publiczność z zapałem przyklaskiwała cudnej muzyce znakomitego dyrektora”, pisał „Kurier Warszawski”), scenka weszła na stałe do repertuaru (Warszawa 1867, 1874; Lwów 1872, 1900; ok. tuzina produkcji powojennych). Dzięki niewielkim wymaganiom, w Krakowie (czerwiec) i Warszawie (grudzień) wystawiono ją już w roku 1945.

(Piotr Kamiński, Tysiąc i jedna opera, Kraków 2008)